Prosto z Praktyki

"Kiedy lęk się rozpanoszy"

Wczorajsza praktyka dotyczyła, a raczej dotykała serca. I to spotkanie z sercem bywa trudne, bo dużo nosimy w sercu ran. Zostały we mnie słowa Laurie Ure, mądrej nauczycielki i terapeutki bioenergetycznej, że przeciwieństwem miłości jest lęk. I rzeczywiście…Kiedy lęk się rozpanoszy, kiedy się boimy, odcinamy uczucia i odczucia ciała – by nic nie bolało.

Skutecznie znieczuleni, znieczulamy też przyjemność życia i odcinamy się od przeżywania, słyszenia, widzenia nas samych i świata, który nas otacza. Nie ufamy, nie wierzymy…Czasem z uporem zapewniamy, że nie potrzebujemy bliskości, bo łatwiej być samemu. Może to najlepszy wybór na daną chwilę. Nie raz jednak zapuka tęsknota i pustka.

Innym razem wypuszczamy obronne psy złości, żeby chronić granic wyznaczonych na mapach z przeszłości, dawno nieaktualizowanych. Możemy szumem słów zagłuszać tęsknotę serca albo zapominać się w działaniu, tak by o sercu nie pamiętać.

Zdarza się, że przewidując odrzucenie, obawiając się ponownego nadużycia, poniżamy swoje wrażliwe uczucia, zanim ktokolwiek to zrobi. Tych obron mamy masę – co człowiek, to jego rozwiązanie i „metody ochronne”, ale koniec końców serce każdego z nas ogrzewa się i pulsuje, kiedy poczujemy bliskość, poczujemy się zrozumiani, zobaczeni i przyjęci. I dzieje się wtedy coś ważnego – chcemy to odwzajemniać.

I jeśli nawet to są tylko chwile, kiedy czujemy taką otwartość w sobie i wymianę między sobą a światem, to warto tych chwil szukać, do nich dążyć, rozszerzać je na mapie życia. Wczoraj na zajęciach padły słowa: „Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale”. No właśnie! I oby częściej!

Życzymy sobie miłości w sercu, nie tylko w dzień zakochanych.

Picture of Ania

Ania

Psycholog, certyfikowana psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej, psychoterapeutka w szkoleniu psychologii analitycznej.